Po prostu zapraszam...
X

captcha

Bogdan Zdrojewski #5Bogdan Zdrojewski #6Bogdan Zdrojewski #4Bogdan Zdrojewski #2Bogdan Zdrojewski #1

BREXIT – proces, który wymknął się spod kontroli [BLOG]

2016-06-14

W kolejny czwartek rozstrzygną się losy przynależności Wielkiej Brytanii do wspólnoty europejskiej. Ale nie tylko. Bez względu na wynik, to także istotna decyzja dla całej Europy, a przede wszystkim najpoważniejszy fragment debaty o jej przyszłości.

Tym, co już dziś jest odnotowywane w PE, jest pewnego rodzaju złość wobec Davida Camerona, który w szczycie kampanii złożył obietnicę referendalną o konsekwencjach dziś wręcz niewyobrażalnych. Ta złość może uzyskać rozmaity kształt, ale bez wątpienia będzie istotnym, kolejnym czynnikiem różnicującym postawy w samej Europie.

W pierwszej kolejności należy rozpatrywać scenariusze najgorsze - w tym przypadku wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Nikomu nie będzie łatwo. Z jednej strony dominuje bowiem przekonanie o konieczności wręcz ukarania Wielkiej Brytanii, a także wręcz torpedowania scenariuszy miękkich, łagodzących wszystkie konsekwencje. Z drugiej zaś trwają pierwsze przymiarki do twardych kalkulacji. Czas złożenia formalnego wniosku o wystąpienie to prawdopodobnie dni, może tygodnie, ale nie miesiące. Uruchomiony wówczas proces negocjacji deakcesyjnych to już kwestia lat. Nowe porozumienie, w formie traktatu, powinno być zawarte w ciągu dwóch lat. Po tym czasie wygasają dotychczasowe porozumienia. Rada ma możliwość wydłużenia tego okresu, ale konsekwencje braku nowych regulacji niewątpliwie będą kosztowne.

Trzeba mieć świadomość obowiązywania obecnie ponad 120 umów handlowych w obrębie UE i ponad 30 wynegocjowanych przez UE z krajami trzecimi. Wszystkie są obowiązujące dla W. Brytanii. I wszystkie będą musiały być przez nią renegocjowane. Czas przygotowania wielu z nich to przeważnie od trzech do nawet ponad siedmiu lat.

Ewentualna złość na Wielką Brytanię może skutkować przyjęciem prostej zasady: traktaty UE przestają mieć zastosowanie wobec Wielkiej Brytanii w czasie najkrótszym (dwóch lat od momentu powiadomienia o chęci wystąpienia z UE).

Już dziś widać podział w ewentualnym podejściu do Brexitu. Propozycja zastosowania modelu norweskiego, szwajcarskiego czy np. kanadyjskiego zależeć będzie w pierwszej kolejności od skomplikowanego oszacowania kosztów i korzyści najsilniejszych państw UE.

Trzeba jednak pamiętać, iż nowy traktat rewizyjny będzie okazją do weryfikacji dotychczasowych relacji, a także musi zawierać warunki samego procesu występowania.

Decyzja finalna Rady Europejskiej jest zawierana, co warto dodać, po uprzednim uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego.

Wyjście Wielkiej Brytanii z UE to najbardziej prawdopodobny koniec kariery Davida Camerona. Ale to także poważny cios dla Polski. Nie tylko tracimy dość niekonsekwentnego, ale jednak sojusznika, ale także po tej decyzji jeszcze bardziej odczujemy zepchnięcie nas do drugiej ligi ewentualnych decydentów. Polacy, pracujący i zamieszkujący Wielką Brytanię, z jednej strony w krótkim okresie niczego nie powinni się obawiać, z drugiej jednak - w dłuższym okresie będą pierwszą, najpoważniejszą grupą, dotkniętą rozmaitymi konsekwencjami tej ewentualnej decyzji brytyjskiego rządu.

Boris Johnson, Michael Gove czy sam lider Nigel Farage kształtują opinię publiczną, opierając się m.in. na niechęci do imigrantów zarobkowych, a także do biurokracji brukselskiej. Trzeba natomiast przyznać, że efektem przyjęcia do pracy np. setek tysięcy młodych Polaków Wielka Brytania niezwykle zyskała, a biurokracja brukselska, choć często dotkliwa, była wręcz zbawieniem dla wielkiej redukcji wewnętrznych i zewnętrznych regulacji brytyjskich sprzed dekad. Skutki ekonomiczne Brexitu dziś są nie do oszacowania. Nie są bowiem znane nowe regulacje, a bez tej wiedzy wszelkie rachunki będą jedynie projekcją. Pomimo tego szacunków nie brakuje. Samo Ministerstwo Skarbu Wielkiej Brytanii szacuje, iż obniżenie standardu życia Brytyjczyków w wersji optymistycznej pogorszy się o 1,28%, w wersji realnej o około 2%, a pesymistycznej 2,61. W długiej perspektywie może to być nawet 9,5% ! Pojawiają się w niej kwoty od 2.600 GBP do nawet 5.200 GBP dla gospodarstwa domowego (perspektywa 15 lat), w zależności od przyjęcia umowy od pełnego członkostwa w EOG (jak Norwegia) do tego wyłącznie w oparciu o umowę WTO.

To, co martwi, są niewyobrażalne skutki także polityczne, wielkie perturbacje w przypadku Irlandii, Irlandii Północnej, Szkocji, a także wzmocnianie tendencji odśrodkowych istniejących np. w Danii czy Holandii.

Eurosceptycyzm już wygrał z euroentuzjazmem, na szczęście jeszcze nie z eurorealizmem. Jeszcze... Czekamy na 23 czerwca i trochę liczymy na cud, ale czyż ostatnie kilkanaście lat takim cudem nie było ?

 

Wpis opublikowany w serwisie NaTemat.pl (bogdanzdrojewski.natemat.pl)

« powrót

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.