Po prostu zapraszam...
X

captcha

Bogdan Zdrojewski #6Bogdan Zdrojewski #1Bogdan Zdrojewski #2Bogdan Zdrojewski #5Bogdan Zdrojewski #4

Polska traci… [BLOG]

2016-01-14

Polska traci pozycję w Europie. Traci szacunek, na który pracowaliśmy przez ponad dwie dekady, zawsze podkreślając proeuropejski kierunek, bez względu na opcję polityczną. Dziś jest on skutecznie nadszarpnięty.

PiS dwa lata domagał się rozmaitych debat o Polsce w PE. W tym roku odniósł sukces. To, czego nie dokonało grono eurodeputowanych PiS poprzedniej kadencji, stało się udziałem polityków tej formacji pracujących w samej Warszawie. Usiłowania, by przedstawiać to inaczej, nie wytrzymają próby czasu. Fakty są bezsporne.

Spory o Trybunał Konstytucyjny czy też media publiczne są ważnym elementem utraty pozycji, ale nie najważniejszym. Istotna jest przewidywalność, rzetelność, trwałość w koalicjach, także wypełnianie zobowiązań i solidarność przy rozwiązywaniu określonych problemów.

Na Polskę nie spadnie grad kar, wdrożonych specjalnych procedur ani też innych sankcji. To ścieżka długa, żmudna, polityczna i skomplikowana. Należy raczej spodziewać się powolnego, niewidocznego, mało spektakularnego pomijania nas w kluczowych procesach decyzyjnych. Będzie to niewidoczne, ale bardziej dotkliwe.

Nasi najważniejsi partnerzy martwią się. Przeciwnicy zacierają ręce. Wreszcie Polska, duży, silny kraj, przestanie być pupilkiem Europy.

Europa popełniająca mnóstwo błędów w polityce migracyjnej, reagująca niezwykle opieszale, często naiwnie wobec rozmaitych grup uchodźców, deklarowała także nadmierną, bezwarunkową opiekuńczość. Na tyle kosztowną, że wewnętrzna solidarność musiała zostać poddana próbie nie do wytrzymania.

PiS korzystnie dla siebie zdefiniował pojawiającą się okazję. Sprawnie podsycił społeczne nastroje w kampanii wyborczej. Wykorzystał je. Popełnił jednak istotny błąd pychy. Polacy chcą być w solidarnej Europie. Co prawda nie chcą ponosić kosztów tej solidarności, ale być Europejczykiem drugiej ligi? Co to to nie!

Wydaje się, że proces utraty pozycji Polski wewnątrz UE jest nieodwracalny. Ostatnio przedmiotem bardziej ukrytej debaty jest PiS-owska ustawa o korpusie służby cywilnej. W Polsce zapomniano, że był to jeden z istotnych warunków uzyskania gigantycznej pomocy infrastrukturalnej. Po prostu urzędnikom z Brukseli bardzo zależało na gwarancjach, że podział pomocy będzie realizowany przez kadrę przynajmniej częściowo niezależną od samych polityków. Że ta grupa będzie profesjonalna, bezpieczna, jeśli chodzi o swoje miejsce pracy, i co najważniejsze – będzie ponosiła odpowiedzialność za skutki swoich decyzji.

Doświadczenia z wykorzystaniem środków pomocowych przeznaczanych na nowych członków rodziny europejskiej wcześniej były nie najlepsze. Polska, Czechy, Litwa, Estonia etc. zostały więc poddane poważniejszej próbie. Dziś wysadzenie w powietrze ustawy o służbie cywilnej to wręcz zakwestionowanie polityki odpowiedzialności za kadry i jej decyzje. Warto powiedzieć o tym wprost: cofamy Polskę w tej materii o przynajmniej dwie dekady.

Żeby nie było wątpliwości: PO popełniła błędy i zaniechania. Niemniej jednak to właśnie rządy PO przeniosły Polskę w XXI wiek i zapewniły jej w Europie pozycję bez wątpienia kluczową. Polska dziś nie jest dla Europy najważniejszym problemem. Najważniejsze jest bezpieczeństwo, spójność, wewnętrzna solidarność, pokonanie wewnętrznych barier rozwojowych, zdolność do konkurowania z rynkami zewnętrznymi. Tegoroczne referendum w Wielkiej Brytanii to kluczowy temat, a Polska przy nim, jedynie na marginesie, może ponieść dodatkowy koszt.

Marzenia ministra Macierewicza o bazach NATO we wschodniej Polsce to jedynie dowód braku kompetencji. Odwrócenie reformy emerytalnej zaś to cios samobójczy w system godności ludzi starszych. Niejasny podział odpowiedzialności za finanse państwa rodzi obawy o brak skuteczności w zabiegach Polski o kolejną perspektywę finansową. Mamy na to zaledwie kilkanaście miesięcy. O tym także się mówi. Niestety nie w Polsce. Powtórzę postawioną przeze mnie tu pół roku temu tezę, że PIS jest przygotowany do przejęcia władzy, ale nie do jej sprawowania.

W Europie niestety to już także wiedzą. Niestety.

 

Wpis opublikowany na portalu NaTemat.pl

« powrót

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.